18 sierpnia 2013

FRENCH po raz pierwszy w tym sezonie

Jak w tytule. Aż wstyd się przyznać :)
Jeszcze w tym sezonie (chyba nawet roku) nie nosiłam klasycznego frencza.
 
Przyszła więc i na niego kolej. A oto co powstało z połączenia...
różowego nude od Inglota i białego (chyba Miss Sporty).
 
 
Linię "uśmiechu" robiłam odręcznie, co chyba nawet mi wyszło.
Biały lakier, którego użyłam ma "specjalnie" wyprofilowany pędzelek, który troszkę ułatwił mi pracę.

 
 
 
 

6 komentarzy:

  1. ładnie wyszedł pozazdrościć mi wiecznie coś nie pasuje:)
    Obserwuję i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładnie, mogłaś zastosować zdobienie (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten sam biały lakier -rzeczywiście pędzelek zdecydowanie ułatwia malowanie linii uśmiechu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze !!!
Jeśli Ci się u mnie spodobało - obserwuj mnie ;)
Zapraszam ponownie!